Dziś notka o homogenizmie. Swego czasu takie gwiazdy jak Miley Cyrus czy Emily Osment były wykreowane podobnie bez cech charakterystycznych. Do tego stopnia nie różniły się od siebie,że na niektórych zdjęciach bardzo trudno jest je odróżnić. Albo miały jednego stylistę albo nie miały pomysłu na siebie więc czerpały jedna od drugiej.
Ja nigdy tego problemu nie miałam-zawsze miałam swój własny styl i było ok. Nikt też mnie nie naśladował ale zdarzało mi się zaczerpnąć np inspiracji u Michaliny czy Kariny z Nadodrza. Jednak mimo to i tak nikt nie zarzucił mi homogeniczności czy nie domyślił się i nie łączył mnie czy Michalinę,że my niby siostry czy kuzynki.
I tak czy owak ja byłam wierna sobie i swoim przekonaniom niż ślepo naśladować kogoś kto i tak potem by styl zmienił. I co wtedy gdy osoba,którą się nasladuje zmienia nagle styl??? To i my musimy czy niby jak po to by wyglądać homogenicznie???
Tu dla porównania Miley i Emily Osment.


